Pliki cookies – ciasteczkowy potwór czy strachy na Lachy?

18.12.2018

W sieci potrzebna jest większa transparentność. Dlatego zamiast pytać użytkowników internetu o kolejne zgody na przetwarzanie danych, lepiej przekazać im już na samym początku precyzyjne informacje, a potem umożliwić im podjęcie decyzji, czy godzą się z zaprezentowanymi zasadami i chcą korzystać z serwisu – pisze prawniczka Magdalena Kogut-Czarkowska.

autorkaDyskusja na temat marketingu w internecie, a w szczególności wykorzystywanych do niego plików cookies, jest coraz gorętsza. Wszystko dlatego, że Unia Europejska pracuje nad nowymi regułami dotyczącymi ciasteczek, a kolejna wersja rozporządzenia ePrivacy, które będzie mieć wpływ na to, jak będzie funkcjonować internet już w niedalekiej przyszłości, została opublikowana pod koniec października. Wiele wątpliwości budzi możliwość oferowania użytkownikom nieodpłatnych treści w zamian za analizowanie ich danych zebranych przez cookies w celach reklamowych.

Dane osobowe to nie tylko RODO

Rozporządzenie ogólne o ochronie danych osobowych, czyli RODO, o którym wiele słyszeliśmy w tym roku, nie jest jedynym unijnym aktem prawnym, który będzie regulować zasady ochrony danych w Unii Europejskiej. Organy wspólnotowe przygotowują obecnie rozporządzenie ePrivacy, którego celem jest ustalenie w sposób jednolity dla wszystkich krajów UE zasad przetwarzania danych osobowych w łączności elektronicznej. Rozporządzenie ePrivacy ma zawierać przepisy komplementarne do RODO, a w niektórych przypadkach wyjątki od jego zasad, wynikające ze specyfiki internetu i usług w nim dostępnych.

Nowe rozporządzenie ma zastąpić dotychczasowe przepisy wynikające z dyrektyw, które są fragmentaryczne i różnie funkcjonują w państwach członkowskich. Chodzi na przykład o uregulowanie działania komunikatorów internetowych, prowadzenia reklamy bezpośredniej w internecie oraz zbierania i wykorzystywania plików cookies.

Śledzą czy pomagają?

Cały artykuł dostępny na stronie Rzeczpospolitej.

CZYTAJ >